Wiedza z medycyny estetycznej i medycyny sportowej. Najlepszy Portal - Warszawa!

Sączenie się ropy po operacji brzucha

Myślę, że jeszcze jeden przypadek trzeba tu wymienić, chociaż przydarzył mi się tylko raz. Wiem jednak, że moi koledzy z Pracowni Bioenergoterapii w Warszawie mieli ich więcej. Chodzi o kogoś, komu po operacji brzucha raz w miesiącu sączyło się zawsze sporo krwi z dużą ilością ropy – poprzez skórę na brzuchu. Towarzyszyła temu zawsze podwyższona temperatura. Spotkania wyciszyły znacznie ten wypływ ropy i zlikwidowały temperaturę, ale do końca zagoić się nie chciało. Po dłuższym okresie spotkań wyszedł przez skórę… szew chirurgiczny! Ranka jednak nie zagoiła się. Tyle ze pogrubienie, jakby wyniosłość na brzuchu, będące objawem, że coś tam się w środku dzieje, przesunęła się nieco bardziej przyśrodkowo i minimalne ilości ropy pojawiają się raz w miesiącu dalej. Jesteśmy obaj przekonani, że istnieje w środku drugi pozostawiony szew, który nie chce jednak wyjść. Sumując, wyciek po dotknięciu jest zawsze rzeczą dla pacjenta korzystną i uprzedzam ich zawsze w podobnych przypadkach, żeby się go nie obawiali. A w ogóle, to zastanawiającą jest rzeczą, że owrzodzenia podudzia tak bardzo lubią pojawiać się tuż koło „kostki”, tzn. w okolicy stawu skokowego górnego. Aby odpowiedzieć sobie, dlaczego tak się dzieje, trzeba sięgnąć do niewielkiej, ale wspaniałej książeczki napisanej przez inżyniera, konstruktora samolotów odrzutowych, Aleksandra Mikulina – Aktywna długowieczność (Warszawa 1984). Autor opisuje tam plastycznie i przedstawia graficznie, będąc inżynierem, wyliczenia, z jaką siłą uderza krew na zastawki podudzia np. w czasie biegu, jak zastawki te rozciągają się i wyrzucają porcję krwi na wyższe piętro za kolejną zastawkę. „Bieg – pisze autor – jest najlepszym treningiem dla zastawek. Sportowcy chorują na miażdżycę znacznie później niż reszta populacji i kto wie, czy między siłą zastawek a opóźnieniem procesów chorobowych nie istnieje zależność prosta?” Tym, którzy z różnych względów biegać nie mogą, autor proponuje ćwiczenie wzmacniające zastawki. Jest to tzw. wibrogimnastyka – moim zdaniem doskonała. Polega ona na uniesieniu lekko pięt i na opadnięciu na nie, ale celowo dość „twardo” tak, aby poczuć jakby wstrząs. Kolejny opad wykonujemy co 5-7 sekund, a więc stosunkowo wolno. Autor w bardzo zaawansowanym wieku wykonywał ich 60 jednorazowo (ćwiczył 2 razy dziennie). Każdy początkujący powinien zaczynać od wyraźnie mniejszych dawek, stopniowo je zwiększając.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.