Wiedza z medycyny estetycznej i medycyny sportowej. Najlepszy Portal - Warszawa!

USTALANIE PRZYCZYN ALERGII CZ. II

Istnieje możliwość, że źródłem uczulenia nie jest żadna z potraw czy substancji chemicznych. Na przykład pan V.M. od lat dostawał kataru, łzawienia i podrażnienia zatok, za każdym razem kiedy wchodził do pokoju, w którym stały róże. Wreszcie udał się do lekarza. Lekarz powiedział: „Ma pan tzw. gorączkę różaną – uczulenie na kwiat róży.”

„Ale doktorze” – odpowiedział pan V.M. „To zdarza się nawet wtedy, kiedy wchodzę do pokoju, w którym są plastikowe róże.” Po chwili namysłu lekarz oświadczył: „To problem emocjonalny.” W jakiś czas później, pan V.M. ukończył kurs metody Silvy. Postanowił zastosować stan alfa, aby cofnąć się w czasie i stwierdzić, czy w jego życiu zaszło coś takiego, co może wytłumaczyć związek alergii z różami. Wyobraził sobie, że stoi obok kalendarza i zapytał, kiedy zaczęły się jego kłopoty z różami. Odwracał wstecz karty kalendarza, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Kiedy dotarł do lutego roku, w którym był czteroletnim dzieckiem, przed oczami jego pojawiły się obrazy.

Matka podchodzi otworzyć drzwi. Posłaniec dostarcza bukiet róż – prezent z okazji Dnia Zakochanych. Matka wkłada róże do najlepszego wazonu, stawia je na pianinie i znika ponownie w kuchni. V.M. nigdy jeszcze nie widział róż. Zafascynowany, podciąga stołek, wdrapuje się na niego, zaczyna dotykać i wąchać piękne kwiaty. Znienacka zrzuca je na podłogę. Trzask! Matka wbiega do pokoju, widzi, co się stało i zaczyna na niego krzyczeć.

Teraz w stanie alfa, pana V.M. ogarnęło dokładnie to samo uczucie, co wtedy. Lęk. Matka już go nie kocha. Kto się nim zajmie? Nakarmi? Ubierze? Rozpłakał się. Łzy ciekły mu po twarzy przez cały czas, kiedy matka zajęta była sprzątaniem rozbitego wazonu i układaniem kwiatów w nowym. Wreszcie podeszła do niego. „Nie rób tego nigdy więcej” powiedziała, pogłaskała go po głowie i pocałowała. Przestał płakać i na tym scena się urwała.

Wróciwszy w stan beta, pan V.M. pojął, co się wydarzyło. Kiedy miał cztery lata, matka była jedynym zabezpieczeniem życiowym. Utrata jej miłości stanowiła zagrożenie życia. Całe to wydarzenie zostało zapisane w tym sektorze mózgu, który steruje instynktem samozachowawczym, pod hasłem „róże”. Od tej pory, ilekroć stykał się z różami, nawet po wielu latach, instynkt samozachowawczy podnosił alarm i neurony tego sektora mózgu zaczynały działać. Możemy sobie wyobrazić taką rozmowę między nimi.

„Zagrożenie życia – róże!” „Co czyniliśmy uprzednio?” „Płakaliśmy – i to ocaliło nam życie.” „No to robimy to samo!”. W ten sposób do oczu, nosa i całego układu związanego z płaczem wysyłany był sygnał do działania, za każdym razem wzmacniając reakcję „alergiczną” jako mechanizm „ocalenia życia”.

Pan V.M. postanowił pójść do kwiaciarni. Aby przestudiować to szczegółowo. Uzbrojony w świeżo nabytą wiedzę o podłożu swego uczulenia zbliżył się do znajdujących się w oszklonej gablocie róż, odsunął drzwi, wciągnął w nozdrza ich zapach i oczekiwał na reakcję oczu i nosa. Nie nastąpiła. Dopiero później uświadomił sobie dlaczego. Zaraz po sesji alfa, analizując przywołane z przeszłości zdarzenie, powiedział sobie, potrząsając ze zdumieniem głową: „To śmieszne. Matka przecież nigdy nie przestała mnie kochać. Moje życie wcale nie było zagrożone. Każdy by na jej miejscu zachował się tak samo, jeżeli zdarzyłoby się to jego różom.” To nowe zrozumienie sytuacji wprowadziło korektę do jego programu. Być może neurony omówiły tę sprawę w następujący sposób: „Słuchajcie, róże zostały niewłaściwie skatalogowane. „Nie powinny znajdować się w sektorze mechanizmów samozachowawczych.” I to był koniec alergii.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.