Wiedza z medycyny estetycznej i medycyny sportowej. Najlepszy Portal - Warszawa!

Zanik objawów choroby nowotworowej po bioterapii

Przypadek pani Wandy K. z Łeby również zdaje się potwierdzać tezę, że ból jest jedną z najsilniejszych reakcji. Na zdjęciu rtg, które mi dostarczyła, widać na wysokości 3-4 zebra po stronie prawej wyraźny cień (guz?) wielkości fasoli, tzn. około 2 cm. Pacjentka popluwała cały czas krwią. Jedni z lekarzy twierdzili, że to rak, a drudzy, że zwapnienie. Po pierwszych spotkaniach (co-miesięcznych) popluwanie krwią zatrzymało się na okres 2 do 3 tygodni i zniknęły bóle klatki piersiowej, a jeśli pojawiały się potem, to rzadko i na krótko. Za którymś tam razem, po przyłożeniu palców z przodu i z tyłu klatki piersiowej na wysokości guza, pani K. odczuła przeszywający ból na przestrzał, jakby ktoś wbijał jej tam stalową szpilkę. Musieliśmy przerwać na chwilę seans, bo ból był nie do wytrzymania. Pani K. zostawiła mi w tym dniu kolejne zdjęcie rtg, na którym guz był taki jak zwykle, ale za miesiąc przyniosła mi następne.

„Niech pan sobie wyobrazi” – powiedziała – że ten silny, przeszywający ból na wylot czułam przez cały czas, dopiero ostatnie dni były spokojne, bez bólu. Ale co ciekawe, przez cały czas, kiedy ten ból mi dokuczał, nie było popluwania krwią! Pojawiła się ona w tych ostatnich trzech dniach, po zniknięciu bólu. Myślałam, że ta cała pańska teoria o pochodzeniu bólu ma jedynie na celu pocieszenie pacjentek, ale w tej chwili zupełnie przestałam się go bać. Ba, ja teraz czekam na niego, bo wiem, że jeśli on jest, to działa na moją korzyść. Niech pan tylko popatrzy na zdjęcie. Zrobiłam je kilka dni temu”.

Tym razem cień czy też guzek wyglądał inaczej. Na obrzeżu przypominał blanki średniowiecznego muru obronnego albo mitochondrialny grzebień. Fasolka uzyskała jakby przewężenie w talii, a w środku, zarówno górna jak i dolna połowa – widoczne przejaśnienie.

Ucieszyły mnie te zdjęcia, to oczywiste, zakazałem jednak kategorycznie wykonywać następnych, bo, jak uświadomiłem to sobie w tamtym momencie, wykonywano je dotychczas właściwie bez opamiętania. Mija już trzeci rok spotkań z panią K. i jej popluwanie krwią staje się coraz dalszym wspomnieniem.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.